15 X 2011

Dzień powoli mija. Nie wiadomo dlaczego za oknem świeci słońce i jest niebieskie niebo. Jest jesień! Powinno już być zimno, a z chmur lecieć deszcz! Wiem, dziwna jestem. Wczorajszy wieczór spędziłam na oglądaniu Grease. Dziwiłam się dlaczego dopiero teraz się za to zabrałam. Jeden z bardziej klasycznych musicali, a ja widziałam go pierwszy raz. Całe założenie ciekawe choć dość proste. Aktorzy świetnie dobrani. John Travolta i Olivia Newton - John idealnie pasowali do swoich ról i do siebie. Kto nie widział jeszcze Grease – gorąco polecam. Dzisiaj kolejna dawka inspiracji. Tym razem – biuro. Ah, gdybym tylko mogła mieć swoje własne. Miałabym gdzie się na spokojnie uczyć, rysować, malować i szyć. Kiedyś na pewno będę miała właśnie biuro. Jednak niestety na to 'kiedyś' muszę jeszcze trochę poczekać. Teraz trzeba iść się uczyć. Brak własnego biura nie zwalnia mnie od nauki. Plan na wieczór – Indiana Jones!





14 X 2011

Postanowiłam się otrząsnąć. Problemy zawsze będą mi towarzyszyć i muszę się z tym pogodzić. Dzisiaj zaczął się mój trzydniowy weekend. W sumie jeden dzień już mi się kończy. Posłużył mi on bardziej do relaksu niżeli nauki i pracy. Może właśnie tego potrzebowałam. Obecnie siedzę zawinięta kocem z ciepłą herbatą pod ręką. Mam wrażenie jakbym miała być znowu chora. Oby to było mylne wrażenie. Nie mam czasu na kolejne choroby. Jest już połowa października, a ja jeszcze nie oswoiłam się z tym, że trzeba chodzić do szkoły i się uczyć. Muszę się nauczyć systematyczności i obowiązkowości. Podejrzewam, że wtedy moje życie wyda się choć ciut łatwiejsze. Plan na pozostałe dwa dni? Nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Może znajdę chwilę, żeby wybrać się na zakupy, bo na dworze coraz zimniej i przydały by się jakieś botki i swetry.


Cały dzień w słuchawkach słychać było muzykę z mojego ulubionego musicalu. The Rocky Horror Picture Show - polecam!


Ulubione buty letnie. Niestety teraz, kiedy jest już zimno muszę je schować do szafy :(


 Mój największy hit jesieni! Ciepłe swetry, zdecydowanie najcudowniejsza rzecz na świecie!

12 X 2011

Nie potrafię znaleźć odpowiedniego stwierdzenia na to w jakim stanie jestem przez ostatnie kilka dni. W sumie to przez ostatnie 3 lata. Każde słowo jakie przychodzi mi do głowy jest za słabe i oddaje moje emocje tylko w jakimś marnym ułamku. Jakie cele? Zasnąć. Z opcją 'nie obudzić się'.



10 X 2011

 Nareszcie za oknem widać jesienną pogodę! Trochę to dziwne. Wszyscy czekają na to jak będzie ciepło i słonecznie, a ja na deszcz, śnieg i zimno. Zdecydowanie kwestia gustu. Nie mam pojęcia kiedy cały weekend minął. Mam wrażenie jakby dopiero co piątek się kończył. Pierwszy dzień nowego tygodnia był...hmmm... no właśnie jaki? Strasznie dużo myśli i refleksji. Kolejny tydzień października powitałam wizytą u mojej masażystki. Ona ma magiczne ręce! Tylko niestety wszystko strasznie boli. Mam strasznie pospinane mięśnie, nawet te, które na ogół się nie spinają. Na szczęście jakoś przeżyłam. Poleciałam szybko do szkoły. W sumie jedyną pozytywną rzeczą było to, że rzeźba, którą obecnie robię zaczyna przypominać modelkę. Reszta dnia przeleciała mi między palcami i dopiero teraz mam czas zabrać się za jakąś naukę. Geografia i Polski mnie wołają!



9 X 2011 - lampion z dyni

Tak jak wczoraj obiecałam pokaże dzisiaj jak zrobić lampion z dyni. Muszę przyznać, że jest to dziecinnie proste. Sprawia wiele radości i uśmiechu podczas samego procesu tworzenia. No to zaczynamy :)

Będziemy potrzebować dyni (ja akurat użyłam mniejszych odmian, ponieważ chciałam te lampiony postawić na stole, więc te duże dynie nie zdały by egzaminu), nóż, łyżkę, marker lub ołówek, jakąś miskę czy głębszy talerz oraz oczywiście świeczkę/podgrzewacz.



Jak już zgromadzimy wszystko co jest nam potrzebne to możemy przejść do zabawy :) Bierzemy naszą dynię i na samym jej czubku wycinamy otwór przez, który będziemy wyciągać miąższ. Proponuję sobie narysować okrąg (bądź każdy inny kształt, który nam się podoba – gwiazdkę, kwadrat, trójkąt). Wycięty kawałek później będzie przydatny jako 'przykrywka'.  




Gdy już wycięliśmy otwór, bierzemy łyżkę i wyciągamy cały miąższ ze środka dyni. Jest to trochę mozolne zajęcie, ale szybko idzie. Staramy się by wnętrze było w miarę gładkie. Wszystko co wyciągniemy z dyni, zostawiamy, ponieważ później przyda nam się do zrobienia zupy z dyni oraz pestek.





Bazę pod nasz lampion mamy już zrobioną. Teraz przychodzi zabawna część, czyli tworzenie twarzy naszej dyni :) Wybieramy jaki chcemy wzór i szkicujemy go sobie na dyni (można to zrobić zarówno ołówkiem jak i markerem, ale trzeba mieć pewność, że ewentualne pozostałości po markerze będzie się dało zmyć!)

  

Po narysowaniu szablonu zabieramy się za wycinanie. Trzeba być uważnym, żeby nie wyciąć zbyt dużo. Gdy już skończymy wycinać twarz naszej dyni, do środka wkładamy podgrzewacz i gotowe! Nie polecam przykrywania dyni w czasie, gdy podgrzewacz się pali, ponieważ przykrywka się przypali :)


  
Mam nadzieję, że spodoba się Wam moja instrukcja jak zrobić lampion z dyni. Idealna ozdoba na zbliżające się Halloween. Oczywiście nie trzeba wycinać twarz. Jest wiele różnych wzorów na to jak przyozdobić dynię, jednak twarz wydaje się być najbardziej klasycznym wyborem. Później pokażę Wam co zrobić z miąższu, który pozostał po naszym lampionie!

8 X 2011

Dzisiejszy dzień minął pod znakiem dyni. Za niedługo Halloween, więc najwyższy czas zacząć robić ozdoby. Wszystkie dekoracje zrobię dopiero w piątek, bo akurat będę miała wolne od szkoły. Do tego czasu zdążę jeszcze wszystko wymyślić. Dzisiaj natomiast robiłam próbne lampiony z dyni. Mam zamiar zrobić osoby post, który poświęcę procesowi powstawania lampionów. Pojawi też się przepis na zupę z dyni, którą również dzisiaj zrobiłam. Jedna rzecz, a jak wiele można z niej stworzyć!




7 X 2011

 Odkąd pamiętam, marzy mi się piękna i przytulna sypialna. Moje własne zaciszne miejsce, w którym mogłabym wieczorami czytać książki, pisać listy, pić ciepłą herbatę. Mój azyl, do którego problemy, szkoła i praca nie miały by wstępu. Teraz niestety tego nie mam. W jednym pomieszczeniu mieści się moja sypialnia, biuro, garderoba. Czasami mam wrażenie, że jest to najbardziej toksyczny pokój w całym domu. Gnieżdżą się tam wszystkie problemy i dylematy. Aż strach tam wchodzić.






Jak ja to zawsze mówię: ' Jak będę już duża to sobie sprawię moją wymarzoną sypialnię!'. Zobaczycie, że tak będzie. ^^ A oto jak spędzam dzisiejszy wieczór. Nic więcej mi nie potrzeba... A może jednak?