11 V 2013 - Baby, I'm back!

Ostatni raz pisałam tu w sierpniu! Prawie rok temu! W sumie nie wiem dlaczego przestałam, ale dzisiaj rano obudziłam się z poczuciem, że z wielką chęcią znowu bym tutaj pisała i oto jestem!
Zbliżają się kolejne wakacje – już ostatnie jako licealistka. Przede mną rok maturalny i mam zamiar zacząć się szybko uczyć. Materiału jest naprawdę sporo, a ja osobiście nie mam ochoty robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Podsumowując wakacje poświecę na pracę i naukę.
W ramach nagrody mam zamiar trochę przemeblować pokój, ale jeszcze nie mam konkretnej wizji tego co chce zrobić.
Dzisiaj tak krótko, lecę robić obiad a potem trochę poczytać. Koleżanka poleciła mi książkę 'Dieta Boot Camp'. Nie odchudzam się (no może troszkę), ale z tego co zostało mi powiedziane to jest w niej wiele rad nie tylko na temat zrzucania wagi.






26 VIII 2012 - Garnier BB Cream

Napisanie recenzji jak widać zabrało mi trochę więcej czasu niż przewidywałam, jednak teraz wreszcie mam chwile, żeby usiąść i napisać parę slow. Na pierwszy ogień tak jak zapowiadałam idzie BB Cream z firmy Garnier!


Używałam tego produktu na tyle długo, ze mogę napisać swoja w 100% szczera opinie. Jak już kiedyś wspominałam uwielbiam BB Creamy, szczególnie latem. Nie są tak ciężkie jak tradycyjne podkłady dzięki czemu nawet z pełnym makijażem na twarzy czujemy się świeżo i lekko. Gdy tylko usłyszałam o tym produkcie wiedziałam, ze muszę go przetestować, więc szybko pobiegłam do drogerii i zaopatrzyłam się w nowy wynalazek Garniera. Pierwszym plusem było to, iż producent daje nam do wyboru kilka odcieni kremu. Spotkałam się z firmami, które w swojej ofercie miały tylko jeden i logiczne było, ze tylko konkretna grupa konsumentów będzie w stanie skorzystać z tego kosmetyku. Kolejnym plusem jest bardzo przyjemny zapach. Wiem, ze wielu osobom się nie spodobał jednak mi bardzo przypadł do gustu. Jest bardzo lekki co dodaje całości bardzo wiosennego efektu.
Bb Creamy nie maja bardzo dużego krycia i w 100% byłam tego świadoma. Jednak muszę przyznać, ze produkt Garniera rozwiał moje obawy co do tego, ze po nałożeniu kosmetyku nadal będzie widać moje wszystkie niedoskonałości. Owszem krosty czy blizny było można zauważyć na mojej twarzy jednak mimo to byłam bardzo przyjemnie zaskoczona. Kosmetyk pozostaje na twarzy na niemal cały dzień. Jedynym minusem jaki zauważyłam jest to, ze na skórze tłustej czy mieszanej po kilku godzinach zaczyna się błyszczeć jednak nałożenie nowej warstwy pudru załatwia sprawę!

Podsumowanie:
Zdecydowanie polubiłam ten produkt. Zastąpiłam nim mój podkład na cale wakacje. Dzięki niemu na prawdę nie musiałam się martwic o to czy dobrze rozprowadziłam produkt i czy nie mam żadnych smug na twarzy. Gorąco polecam choć osoby z bardzo tłustą cera lepiej żeby poszukały sobie jakiegoś bardziej skutecznego BB Cream'u.

Ocena: 4,75/5 (odjęłam ćwierć punktu za to świecenie się skory)





23 VIII 2012 - A Little Bit of Heaven

Dzisiaj świat zdecydowanie nie był po mojej stronie! Nadszedł 'ten' czas miesiąca, który nie był dla mnie zbyt łaskawy. Damska część widzów mojego bloga z pewnością wie o czym mowie. Nie mająca siły niemal na nic wieczorem zaległam na kanapie i ze zwątpieniem przerzucałam kolejne kanały w telewizorze. Oczywiście spotkał mnie ten sam problem, co niemal każdego na całym świecie – kompletnie nic ciekawego akurat nie leciało w magicznym ekranie. Na odsiecz przyszła moja ciocia z filmem 'A Little Bit of Heaven'. Gdy tylko zobaczyłam Kate Hudson na okładce wiedziałam, ze będzie to idealny sposób na spędzenie tego leniwego wieczoru.


Film jest niesamowity. Ogólnie nie jestem osoba, która przepada za typowymi wyciskaczami łez, jednak ten był zupełnie czymś innym. Produkcja ta opowiada o dziewczynie, Marley, która w dowiaduje się, ze ma raka. Wiadomość spada na nią niespodziewanie i oczywiście nie wie jak zareagować. Poczałkowo podchodzi do tematu dość luźno, jednak wraz z rozwojem filmu i osobami, które pojawiają się w jej życiu zaczyna rozumieć powagę sytuacji. Nie chce zdradzać tutaj szczegółów, więc na pewno warto zobaczyć ten film. Obsada jest świetnie dobrana, a wątek na prawdę łapie za serce. Ja sama uroniłam kilka łez podczas oglądania!





21 VIII 2012 - Summer is almost gone!

Nie wiem kiedy zleciały te wakacyjne tygodnie! Mam wrażenie, ze dopiero co przyjechałam do Stanów, a już za dwa tygodnie wracam do Polski! Na prawdę wiele się działo, dużo zobaczyłam. Jednym z ważniejszych punktów całego wyjazdu był wyjazd nad ocean. Tydzień leżenia na plaży i nie martwienia się niczym – zdecydowanie było mi to potrzebne. Teraz kiedy wakacje już się kończą i nie mam tak wielu rzeczy do zrobienia nadszedł czas bym znowu tutaj wróciła. Natomiast w drugim tygodniu września ruszy mój kanał na YouTube. Mam nadzieje, ze uda mi się zainteresować chociażby małą liczbę odbiorców tym co będę na nim umieszczać. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami z wyjazdu nad ocean!






9 VI 2012 - Update!

Nawet nie zauwazylam kiedy zlecialy ostatnie tygodnie. Mialam tyle zamieszania z zakonczeniem szkoly i wyjazdem do USA, ze brakowalo mi czasu na niemal wszystko. Teraz kiedy juz udalo mi sie zlapac chwile oddechu postanowilam napisac maly update, na temat tego co sie u mnie dzieje i co planuje w przyszlosci.
W Stanach jestem od tygodnia. Cala podroz byla bardzo przyjemna i malo stresujaca (co chyba jest najwazniejsze podczas calego dnia jezdzenia i latania). Kolejne dni mijaly mi na przyswajaniu swojego organizmu do zmiany czasowej ( 6 godzin robi swoje ). 
W miedzyczasie zaczelam pracowac nad kilkoma projektami, ktore chcialabym wprowadzic w zycie jak najszybciej. Jak juz wczesniej wspominalam od wrzesnia chcialabym zaczac umieszczac filmiki na Youtube. W ten sposob zdecydowanie latwiej bedzie mi wyrazac swoje opinie na temat kosmetykow i trendow jakie maja obecnie miejsce. Blog byl by wtedy idealnym dopelnieniem calosci :) Mam nadzieje, ze zaraz po przyjezdzie do domu bede w stanie zaczac krecic filmiki. W mojej glowie mam juz ulozona liste tagow i tematow do nakrecenia. 
Rowniez po powrocie mam zamiar zaczac remont swojego pokoju, ktory chce zamienic na garderobe/biuro. Jak chyba kazdy chce to zrobic jak najszybciej i jak najtaniej. To czy mi sie to uda okaze sie za kilka miesiecy. Przed soba mam jeszcze caly proces projektowania :) Z wielka chcecia zobaczylabym juz efekt, ale niestety..
To tyle na dzisiaj. Bede starac sie pisac jak najwiecej i umieszczac jakies zdjecia z mojej podrozy. Tym czasem do przeczytania!

PS Przepraszam, za brak polskich znakow. Stany niestety ich nie znaja ;)


23 VI 2012 - 'What's Your Makeup Style?'

Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak szybko zleciał czas. Koniec czerwca zbliża się wielkimi krokami. Miałam jutro wyjechać w góry jednak wynikły pewne komplikacje i musiałam odwołać wyjazd. Dzięki temu mam tydzień więcej na przygotowanie się do wielce wyczekiwanego wylotu. Tak! Już za tydzień lecę na całe dwa miesiące do USA! Nie wierzę, że tak szybko zleciał ten czas. Ostatni raz byłam tam dwa lata temu. Jeszcze do końca nie wiem jakie miasta będę tym razem zwiedzać, ale na pewno nie będzie nudno!
Dzisiaj mam dla Was kolejny tag. Tym razem 'What's Your Makeup Style?', czyli 'Jaki jest twój styl makijażu'. Sam tag znalazłam na blogu Elle i Blair Fowler (www.elleandblair.com). Gorąco polecam też odwiedzić ich kanały na Youtube – kręcą naprawdę ciekawe filmiki związane z makijażem, urodą i wiele, wiele innych. Za kilka dni zaczną pojawiać się recenzje kosmetyków, które pokazywałam we wcześniejszych wpisach. Jako pierwsza pojawi się recenzja BB Cream'u od Garniera. Tymczasem zapraszam na tag!


1. Masz tylko 5 minut, żeby zrobić swój makijaż na randkę. Jakie jest twoje minimum?
BB Cream, puder, trochę różu, maskara i czerwona/różowa szminka.
2. Wybierz trend – szalony, koci eyeliner, super różowy róż do policzków czy sztuczne, piórze rzęsy?
Sztuczne, piórze rzęsy.
3. Jeśli miałabyś nie malować się przez dwa miesiące lub zrezygnować z pielęgnacji skóry twarzy na tydzień, które byś wybrała?
Zdecydowanie wolałabym się nie malować przez te dwa miesiące. Moja skóra bardzo potrzebuje codziennej pielęgnacji!
4. Jakie kosmetyki są zawsze w twojej torebce?
Puder, szminka i błyszczyk.
5. Czy jest jakiś kosmetyk, do którego zawsze powracasz?
Puder z Miss Sporty So Mate i szminki z Miss Sporty.
6. Smoky eyes czy czerwone usta?
Czerwone usta!
7. Szminka czy błyszczyk?
Oj, zdecydowanie szminka :)
8. Czy są jakieś kosmetyki lub trendy, których nigdy nie spodziewałaś się, że polubisz, a ostatecznie je pokochałaś?
Różowe usta i Garnier BB Cream.

Oczywiście taguje wszystkie z Was! Z chęcią poczytam co dla Was jest najważniejsze w całym makijażu!

12 VI 2012 - May favorites - random!

Dzisiaj druga część moich ulubieńców maja. Nie jest tego dużo, ale te kilka przedmiotów towarzyszyło mi przez cały miesiąc i za nic nie miałam ochoty się z nimi rozstawać. Czasami zadziwia mnie jak szybko i łatwo można się przywiązać do dóbr materialnych. Dobrze, nie będę się rozczulać tylko przejdę od razu do rzeczy :)


Maj był dla mnie dość chorowitym i leniwym miesiącem (mimo masy nauki w szkole), więc nie miałam ochoty codziennie się stroić i dobierać bluzkę do spodni, a następnie wszystkie dodatki, buty, bla, bla, bla. Najwygodniejszym rozwiązaniem był sweter i to właśnie w nim przechodziłam niemal cały miesiąc. Kupiłam go w Stradivariusie za niecałe 45 zł. Jedna z lepszych inwestycji w całym moim życiu! Żałuję, że nie zdecydowałam się na inne kolory, bo obecnie już nie mogę ich znaleźć w sklepach.


Kolejnym ulubieńcem maja jest herbata, a dokładniej chai tea. Idealna kompozycja przypraw sprawia, że mogę tą herbatę pić hektolitrami. Cały czas staram się stworzyć smak podobny do mrożonej Chai Tea z Coffee Moment. Ah, na samą myśl zaczynam się rozpływać. Duży kubek herbaty jest jedną rzeczą jaką potrzebuję wieczorem, a jesli dodatkowo jest to chai tea to mogłabym umrzeć z rozkoszy. Swoją herbatę znalazłam w Rossmanie za niecałe 4 zł.


Herbata dodatkowo umila mi czas, który poświęcam na czytanie książki. W tym miesiącu jest to 'Gra o Tron'. Szczerze, to już czytałam tą książkę jednak po angielsku. Moje zamiłowanie do niej było tak duże, że postanowiłam nabyć swój własny polski egzemplarz (a konkretniej naciągnęłam na niego brata). Mimo tego, że książka jest dość gruba to czyta się nią bardzo szybko. Ciekawa tematyka i porywające wątki sprawiają, iż jedyne o czym marzę to dalsze czytanie.


Idąc duchem książek kolejnym ulubieńcem jest moja urocza zakładka, którą sama zrobiłam! Zajęło mi to może 5 minut, ale efekt jest niesamowity. Za każdym razem jak otwieram książkę na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. Nawet mój bart, który nie jest miłośnikiem czytania poprosił mnie o zrobienie kilku takich zakładek dla niego.


Ostatnim i największym ulubieńcem maja jest mój breloczek panda, który dostałam od moich koleżanek jako pamiątka z wycieczki, na którą niestety nie mogłam z nimi pojechać. Jestem wielką miłośniczką pand, więc w momencie kiedy mi wręczyły podarunek zaczęłam piszczeć z radości. Obecnie breloczek jest moim stałym kompanem, gdyż wisi przyczepiony do kluczy!



To już wszyscy moi ulubieńcy maja! Wszystkie kosmetyki jakie pokazałam w poprzednim poście i przedmioty jakie ukazały się dzisiaj towarzyszyły mi przez cały poprzedni miesiąc i na pewno będą ze mną przez najbliższe tygodnie. Cały czas testuję wszystkie kosmetyki, więc na dniach powinny pojawić się pierwsze recenzje. Zaczęłam też rozważać zaczęcie kanału na Youtube by tam umieszczać filmiki z kosmetykami, makijażami itp. Co prawda jeśli się zdecyduję to zrealizuję to dopiero we wrześniu, ale lubię być w pełni zorganizowana! Tymczasem trzeba zmusić się do kilku ostatnich dni nauki, ale nagrodą są dwa miesiące wakacji (od dawna wyczekiwane!)