Muszę wyćwiczyć w sobie to by pisać
tutaj regularnie! Wracam ze szkoły i pamiętam o tym, że chcę
napisać nowy post, ale potem zaczynam zajmować się różnymi
rzeczami. Kończy się na tym, że kładę się spać i w tym właśnie
momencie przypominam sobie, że ostatecznie nowy wpis się na blogu
nie pojawił. Postaram się to zmienić, ale teraz też zaczynają
się ostanie tygodnie szkoły i trzeba trochę powalczyć o oceny. Na
jutro mam przewidzianą całą długą listę rzeczy do zrobienia,
ale myślę, że dam radę.
Program biegania, który
umieściłam w ostatniej notce niestety poszedł w niepamięć. Chyba
tylko 3 raz się go trzymałam, a potem po prostu zaczął mnie
nudzić. Zrozumiałam, że muszę po prostu naciskać sama na siebie
i wtedy osiągnę wszystko co chcę. Tym oto sposobem biegałam
dzisiaj 1h 12min! Jestem z siebie bardzo dumna. Podejrzewam, że
biegłabym dłużej, ale niestety spotkało mnie coś niemiłego.
Jakiś kretyn (inaczej się go nazwać nie da) najechał na mnie w
trakcie biegania, a następnie wjechał w mężczyznę, który
biegł przede mną po czym odjechał. U mnie skończyło się tylko
na uszkodzonej kostce (która została szybko nastawiona przez
medyków), ale niestety mężczyzna przede mną nie miał tyle
szczęścia i odniósł większe obrażenia. Strach biegać
szczerze mówiąc.
Obecnie leżę na łóżku
okładając biedną kostkę lodem i błagając by w poniedziałek
była zdatna do użytku!














