25 V 2013 - Idiots, idiots everywhere!

Muszę wyćwiczyć w sobie to by pisać tutaj regularnie! Wracam ze szkoły i pamiętam o tym, że chcę napisać nowy post, ale potem zaczynam zajmować się różnymi rzeczami. Kończy się na tym, że kładę się spać i w tym właśnie momencie przypominam sobie, że ostatecznie nowy wpis się na blogu nie pojawił. Postaram się to zmienić, ale teraz też zaczynają się ostanie tygodnie szkoły i trzeba trochę powalczyć o oceny. Na jutro mam przewidzianą całą długą listę rzeczy do zrobienia, ale myślę, że dam radę.
Program biegania, który umieściłam w ostatniej notce niestety poszedł w niepamięć. Chyba tylko 3 raz się go trzymałam, a potem po prostu zaczął mnie nudzić. Zrozumiałam, że muszę po prostu naciskać sama na siebie i wtedy osiągnę wszystko co chcę. Tym oto sposobem biegałam dzisiaj 1h 12min! Jestem z siebie bardzo dumna. Podejrzewam, że biegłabym dłużej, ale niestety spotkało mnie coś niemiłego. Jakiś kretyn (inaczej się go nazwać nie da) najechał na mnie w trakcie biegania, a następnie wjechał w mężczyznę, który biegł przede mną po czym odjechał. U mnie skończyło się tylko na uszkodzonej kostce (która została szybko nastawiona przez medyków), ale niestety mężczyzna przede mną nie miał tyle szczęścia i odniósł większe obrażenia. Strach biegać szczerze mówiąc.
Obecnie leżę na łóżku okładając biedną kostkę lodem i błagając by w poniedziałek była zdatna do użytku!





13 V 2013 - It's time to run!

Pierwszy dzień szkoły po niemal dwutygodniowej przerwie! Trochę zapomniałam jak to działa ;) Na szczęście dzięki maturom nadal wiele lekcji mam odwołanych lub w zastępstwach co sprawia, że ponowne przyzwyczajenie się do szkoły nie jest takie trudne. Zaczęłam ponownie biegać. Po wielu kontuzjach jakie właśnie odniosłam podczas tego sportu mogę wreszcie powoli zacząć trenować. Niestety moja kondycja bardzo podupadła przez ta przerwę, ale cóż. Nie pozostało mi nic innego jak podnieść swój tyłek i zacząć wszystko od nowa. W internecie znalazłam ciekawy plan dla początkujących biegaczy, który polega na naprzemiennym biegu i marszu. Na sam początek idealnie. Nie chcę od razu narażać moich nóg na ponowne kontuzje. Lepiej zrobić coś powoli i dokładnie niż szybko i bezsensu ;) Co prawda z racji na to, że biegałam już wcześniej postanowiłam pominąć pierwsze cztery tygodnie treningu i zacząć od piątego. Muszę przyznać, że zaraz po czułam się cudownie!




11 V 2013 - Baby, I'm back!

Ostatni raz pisałam tu w sierpniu! Prawie rok temu! W sumie nie wiem dlaczego przestałam, ale dzisiaj rano obudziłam się z poczuciem, że z wielką chęcią znowu bym tutaj pisała i oto jestem!
Zbliżają się kolejne wakacje – już ostatnie jako licealistka. Przede mną rok maturalny i mam zamiar zacząć się szybko uczyć. Materiału jest naprawdę sporo, a ja osobiście nie mam ochoty robić wszystkiego na ostatnią chwilę. Podsumowując wakacje poświecę na pracę i naukę.
W ramach nagrody mam zamiar trochę przemeblować pokój, ale jeszcze nie mam konkretnej wizji tego co chce zrobić.
Dzisiaj tak krótko, lecę robić obiad a potem trochę poczytać. Koleżanka poleciła mi książkę 'Dieta Boot Camp'. Nie odchudzam się (no może troszkę), ale z tego co zostało mi powiedziane to jest w niej wiele rad nie tylko na temat zrzucania wagi.






26 VIII 2012 - Garnier BB Cream

Napisanie recenzji jak widać zabrało mi trochę więcej czasu niż przewidywałam, jednak teraz wreszcie mam chwile, żeby usiąść i napisać parę slow. Na pierwszy ogień tak jak zapowiadałam idzie BB Cream z firmy Garnier!


Używałam tego produktu na tyle długo, ze mogę napisać swoja w 100% szczera opinie. Jak już kiedyś wspominałam uwielbiam BB Creamy, szczególnie latem. Nie są tak ciężkie jak tradycyjne podkłady dzięki czemu nawet z pełnym makijażem na twarzy czujemy się świeżo i lekko. Gdy tylko usłyszałam o tym produkcie wiedziałam, ze muszę go przetestować, więc szybko pobiegłam do drogerii i zaopatrzyłam się w nowy wynalazek Garniera. Pierwszym plusem było to, iż producent daje nam do wyboru kilka odcieni kremu. Spotkałam się z firmami, które w swojej ofercie miały tylko jeden i logiczne było, ze tylko konkretna grupa konsumentów będzie w stanie skorzystać z tego kosmetyku. Kolejnym plusem jest bardzo przyjemny zapach. Wiem, ze wielu osobom się nie spodobał jednak mi bardzo przypadł do gustu. Jest bardzo lekki co dodaje całości bardzo wiosennego efektu.
Bb Creamy nie maja bardzo dużego krycia i w 100% byłam tego świadoma. Jednak muszę przyznać, ze produkt Garniera rozwiał moje obawy co do tego, ze po nałożeniu kosmetyku nadal będzie widać moje wszystkie niedoskonałości. Owszem krosty czy blizny było można zauważyć na mojej twarzy jednak mimo to byłam bardzo przyjemnie zaskoczona. Kosmetyk pozostaje na twarzy na niemal cały dzień. Jedynym minusem jaki zauważyłam jest to, ze na skórze tłustej czy mieszanej po kilku godzinach zaczyna się błyszczeć jednak nałożenie nowej warstwy pudru załatwia sprawę!

Podsumowanie:
Zdecydowanie polubiłam ten produkt. Zastąpiłam nim mój podkład na cale wakacje. Dzięki niemu na prawdę nie musiałam się martwic o to czy dobrze rozprowadziłam produkt i czy nie mam żadnych smug na twarzy. Gorąco polecam choć osoby z bardzo tłustą cera lepiej żeby poszukały sobie jakiegoś bardziej skutecznego BB Cream'u.

Ocena: 4,75/5 (odjęłam ćwierć punktu za to świecenie się skory)





23 VIII 2012 - A Little Bit of Heaven

Dzisiaj świat zdecydowanie nie był po mojej stronie! Nadszedł 'ten' czas miesiąca, który nie był dla mnie zbyt łaskawy. Damska część widzów mojego bloga z pewnością wie o czym mowie. Nie mająca siły niemal na nic wieczorem zaległam na kanapie i ze zwątpieniem przerzucałam kolejne kanały w telewizorze. Oczywiście spotkał mnie ten sam problem, co niemal każdego na całym świecie – kompletnie nic ciekawego akurat nie leciało w magicznym ekranie. Na odsiecz przyszła moja ciocia z filmem 'A Little Bit of Heaven'. Gdy tylko zobaczyłam Kate Hudson na okładce wiedziałam, ze będzie to idealny sposób na spędzenie tego leniwego wieczoru.


Film jest niesamowity. Ogólnie nie jestem osoba, która przepada za typowymi wyciskaczami łez, jednak ten był zupełnie czymś innym. Produkcja ta opowiada o dziewczynie, Marley, która w dowiaduje się, ze ma raka. Wiadomość spada na nią niespodziewanie i oczywiście nie wie jak zareagować. Poczałkowo podchodzi do tematu dość luźno, jednak wraz z rozwojem filmu i osobami, które pojawiają się w jej życiu zaczyna rozumieć powagę sytuacji. Nie chce zdradzać tutaj szczegółów, więc na pewno warto zobaczyć ten film. Obsada jest świetnie dobrana, a wątek na prawdę łapie za serce. Ja sama uroniłam kilka łez podczas oglądania!





21 VIII 2012 - Summer is almost gone!

Nie wiem kiedy zleciały te wakacyjne tygodnie! Mam wrażenie, ze dopiero co przyjechałam do Stanów, a już za dwa tygodnie wracam do Polski! Na prawdę wiele się działo, dużo zobaczyłam. Jednym z ważniejszych punktów całego wyjazdu był wyjazd nad ocean. Tydzień leżenia na plaży i nie martwienia się niczym – zdecydowanie było mi to potrzebne. Teraz kiedy wakacje już się kończą i nie mam tak wielu rzeczy do zrobienia nadszedł czas bym znowu tutaj wróciła. Natomiast w drugim tygodniu września ruszy mój kanał na YouTube. Mam nadzieje, ze uda mi się zainteresować chociażby małą liczbę odbiorców tym co będę na nim umieszczać. Tymczasem zostawiam Was z kilkoma zdjęciami z wyjazdu nad ocean!






9 VI 2012 - Update!

Nawet nie zauwazylam kiedy zlecialy ostatnie tygodnie. Mialam tyle zamieszania z zakonczeniem szkoly i wyjazdem do USA, ze brakowalo mi czasu na niemal wszystko. Teraz kiedy juz udalo mi sie zlapac chwile oddechu postanowilam napisac maly update, na temat tego co sie u mnie dzieje i co planuje w przyszlosci.
W Stanach jestem od tygodnia. Cala podroz byla bardzo przyjemna i malo stresujaca (co chyba jest najwazniejsze podczas calego dnia jezdzenia i latania). Kolejne dni mijaly mi na przyswajaniu swojego organizmu do zmiany czasowej ( 6 godzin robi swoje ). 
W miedzyczasie zaczelam pracowac nad kilkoma projektami, ktore chcialabym wprowadzic w zycie jak najszybciej. Jak juz wczesniej wspominalam od wrzesnia chcialabym zaczac umieszczac filmiki na Youtube. W ten sposob zdecydowanie latwiej bedzie mi wyrazac swoje opinie na temat kosmetykow i trendow jakie maja obecnie miejsce. Blog byl by wtedy idealnym dopelnieniem calosci :) Mam nadzieje, ze zaraz po przyjezdzie do domu bede w stanie zaczac krecic filmiki. W mojej glowie mam juz ulozona liste tagow i tematow do nakrecenia. 
Rowniez po powrocie mam zamiar zaczac remont swojego pokoju, ktory chce zamienic na garderobe/biuro. Jak chyba kazdy chce to zrobic jak najszybciej i jak najtaniej. To czy mi sie to uda okaze sie za kilka miesiecy. Przed soba mam jeszcze caly proces projektowania :) Z wielka chcecia zobaczylabym juz efekt, ale niestety..
To tyle na dzisiaj. Bede starac sie pisac jak najwiecej i umieszczac jakies zdjecia z mojej podrozy. Tym czasem do przeczytania!

PS Przepraszam, za brak polskich znakow. Stany niestety ich nie znaja ;)